Lęk, nerwica, przewlekły stres

Uczucie strachu znane jest każdemu człowiekowi, jest to naturalna reakcja ludzkiego organizmu na realne zagrożenie.

Ma swoje źródło w instynkcie przetrwania i jest odczuwane jako stan silnego pobudzenia emocjonalnego oraz nierzadko towarzyszących mu objawów fizycznych (np. napięcie mięśni, rozstrój żołądka, spocone dłonie itp.). Mimo tego, że odczuwanie strachu jest doznaniem nieprzyjemnym, jego wartość jest pozytywna, gdyż ma nas on ochraniać, informować, uczyć na przyszłość (np. raz doznając bólu przy oparzeniu będziemy bardzo ostrożni w przyszłości, bojąc się oparzenia). Strach jest bardzo subiektywny, nie każdy reaguje na ten sam bodziec takim samym natężeniem strachu (niektóre dzieci panicznie boją się ciemności, inne w ogóle nie zwracają na nie uwagi; osoba w przeszłości zaatakowana przez psa może odczuwać ogromny strach przed najmniejszym pieskiem, podczas gdy ktoś inny jest miłośnikiem groźnych brytanów i śmiało inicjuje z nimi zabawę).

W przeciwieństwie do strachu, lęk jest zjawiskiem, którego obiekt jest zawsze irracjonalny, a jego odczuwanie nie ma pożytku adaptacyjnego.

Lęk nie wiąże się z realnym zagrożeniem, powstaje w wyniku wyobrażenia zewnętrznego lub wewnętrznego zagrożenia, które nie jest jednak racjonalne. Jest to bardzo przykry stan emocjonalny, któremu towarzyszy napięcie i często objawy somatyczne, takie jak: kołatania serca, pocenie się, trudności z przełykaniem, niemożność swobodnego oddychania, uczucie duszenia się, czerwienienie się lub blednięcie, zawroty głowy, lepkie ręce, wyschnięte usta, nudności, biegunka, uczucie nierealności, bycia „nie stąd”, czasem zasłabnięcia, drżenie ciała i mięśni. Jego odczuwanie nie ma funkcji przystosowawczych, lęk potrafi „rozlewać” się na zupełnie neutralne bodźce, których osoba może zacząć unikać (często w takich sytuacjach mówimy o odczuciach i reakcjach fobicznych). Jest cały szereg zaburzeń lękowych, które utrudniają człowiekowi codzienne funkcjonowanie (np. napady paniki, zespół lęku uogólnionego, zaburzenia obsesyjno – kompulsywne itd.) Mimo że współczesne klasyfikacje psychiatryczne od niedawna nie używają terminu „nerwica”, słowo to i jego potoczne znaczenie znane jest na pewno każdemu i stosowane jest w powszechnej mowie. Silne i przewlekłe odczuwanie lęku może doprowadzić do zaburzeń nerwicowych i wymagać leczenia farmakologicznego i psychoterapii. Warto zwrócić uwagę na fakt, że odczuwanie lęku jest głównym, ale nie jedynym objawem nerwicowym.

Nerwica może często przybierać formę innych chorób (na przykład serca, układu pokarmowego, układu nerwowego itd.) , mówimy wtedy o somatyzacji, o chorobach psychosomatycznych.

Przyczynami nerwicy lękowej są albo sytuacje krótkotrwałe, które przydarzyły się w życiu i wiązały z przeżyciem realnego zagrożenia, przerażenia, traumy, albo też długotrwałe pozostawanie w sytuacji konfliktowej, stresującej, frustracyjnej. Przyczyną mogą być także konflikty wewnętrzne, zupełnie nie uświadamiane sobie, których człowiek nie ma możliwości rozwiązać, zmaganie się ze sprzecznymi potrzebami. Podstawową formą leczenia zaburzeń nerwicowych jest psychoterapia, polegająca na zrozumieniu co dzieje się z jednostką, znalezieniu rozwiązań trudnych sytuacji, sięgnięciu w głąb w sferę podświadomości i napięć tam się rozgrywających, naukę relaksacji i konstruktywnego radzenia sobie z objawami.

Stres w powszechnym odbiorze jest uważany za zjawisko szkodliwe.

W rzeczywistości działanie niepożądane przynosi jedynie stres zbyt silny (przekraczający indywidualne możliwości adaptacyjne jednostki) lub zbyt długotrwały. Stres umiarkowany zwiększa możliwości radzenia sobie z wymaganiami adaptacyjnymi otoczenia, dzięki czemu umożliwia rozwój psychiczny. Wielu badaczy zjawiska określa go jako podstawowy czynnik rozwoju. Stres zbyt długotrwały przyczynia się do rozwoju zaburzeń psychicznych, przede wszystkim takich jak: zaburzenia lękowe (nerwicowe) i depresyjne, stres zbyt silny, traumatyczny stwarza ryzyko PTSD (zespołu stresu pourazowego) oraz w szczególnych przypadkach zaburzeń osobowości. Niestety po przekroczeniu pewnej, dla każdej osoby innej, fizjologicznej granicy, stres oddziaływuje destrukcyjnie! Granicę tą nazywamy indywidualnym poziomem odporności na stres, po jej znacznym przekroczeniu obniża się zdolność reagowania i paraliżuje sprawność psychiczna, jak i w ekstremalnych wypadkach fizyczna. Stres jest zjawiskiem adaptacyjnym i ukształtowanym w procesie ewolucji, aby sprawniej i szybciej reagować na zagrożenia płynące z rzeczywistości. Walka z nim to nieefektywne działanie, raczej trzeba się przyjrzeć, co nam „stres” chce powiedzieć. Można też zmienić swoją zwyczajową (wyuczoną) postawę wobec niego i to jest celem profesjonalnej terapii. Jeśli coś zostało wyuczone, zapewne można też to oduczyć, jeśli faktycznie jest to niekorzystne i nieefektywne zachowanie w naszym życiu. Najbardziej groźny dla naszego organizmu jest długotrwały stres, który wyczerpuje nasze pokłady energetyczne i destrukcyjnie wpływa na organy – zwłaszcza mózg. Jest to trzecia faza cyklu adaptacyjnego i nazywamy ją fazą wyczerpania. To ona powoduje podniesienie tolerancji układu immunologicznego i przez to pozwala na nie zwalczanie infekcji czy antygenów, normalnie sprawnie „zjadanych” przez wrodzony układ immunologiczny. Długotrwały stres zazwyczaj jest związany z wcale nie największymi tragediami naszego życia, lecz raczej ze stałymi pomniejszymi bolączkami naszego życia. Zatem, to nie tyle tragiczne zdarzenia wpływają na drastyczne pogorszenie naszego stanu zdrowia, lecz raczej stałe zmartwienia; o pieniądze, dzieci, zdrowie, czy też pracę.

Przy zdarzeniach losowych dość wyraźnie widzimy i zdajemy sobie z tego sprawę, że nie mamy na to wpływu, toteż nie obciąża to naszej samooceny. Natomiast przy stałych problemach (np. z pieniędzmi, rodziną, związkami z innymi ludźmi), czujemy, że to problem zależny od nas, choćbyśmy próbowali zrzucić to na środowisko (kraj, rząd, polityków, pracodawców itd.). Dlatego też problem taki działa na deprecjacje naszej samooceny, co w konsekwencji powoduje stały, podświadomy stres. Taki rodzaj stresu nie udaje się wyeliminować powierzchownymi terapiami i masażami, tu trzeba zastosować dogłębną analizę problemu i solidną psychoterapię. Trzeba zmienić zwyczajowy sposób postępowania i nieefektywny sposób myślenia. Zmiana przekonań, najczęściej wdrukowanych w dzieciństwie, to proces trudny i długotrwały, jednakże tylko tak możemy wyzbyć się naszych rzeczywistych problemów, a zatem i fizycznych ich następstw – chorób somatycznych!

Główne czynniki psychologiczne wywołujące najgroźniejszy ze stresów – stres chroniczny (ciągły- stały) to: bezradność (poczucie braku wpływu) nieprzewidywalność (lęk przed nieznanym) konflikt wewnętrzny (unikanie/dążenie) Jak widać, są to czynniki dość powszechne i w zasadzie nie do uniknięcia, lecz można nauczyć się je inaczej przyjmować, a zatem znacznie ograniczyć ich szkodliwe działanie! Traktujmy stres jako posłańca, który przynosi nam niezmiernie ważną dla nas wiadomość, a nie wroga czy też „osobę nieistotną”, którą się notorycznie ignoruje. Stres jest mechanizmem adaptacyjnym, wykształconym w milionach lat ewolucji, który zapewnił nam przetrwanie, zatem nie może być zły w swej naturze. To, co my z tym stresem robimy może dopiero być złe lub dobre, adaptacyjne lub nie, zapewniające nam przetrwanie i dobrobyt, lub go niszczące.